Zima  na  cebulkę

Zima na cebulkę

Jednak przyszła do nas długo oczekiwana zima, a z nią śnieg, mróz i pytania, jak w takich warunkach najlepiej zadbać o dzieci. Jak je ubierać, na jak długo wychodzić na dwór, co pić? Na te pytania odpowiada dr Andrzej Szmit dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie Wlkp.

Dorota Wleklik: Panie doktorze, do dwudziestostopniowych mrozów wciąż daleko, ale miłośnicy zimy nie mogą być zawiedzeni. Jest na minusie, pada śnieg i czuć w powietrzu chłód. Jak w takich warunkach dbać o dzieci? Jak je ubierać, by nie chorowały?

Andrzej Szmit: Należy ubierać dzieci w kilka warstw odzieży. Muszą być oczywiście logicznie dobrane. Nie ubieramy jednej grubej rzeczy, w której dziecko nam się spoci. U dzieci największą powierzchnią parowania jest główka i właśnie ją należy najbardziej zabezpieczać. Zarówno latem przed upałami, a zimą przed mrozami. Jednocześnie proszę pamiętać o dobrych materiałach, które zagwarantują nam jedną podstawową rzecz: odprowadzanie pary na zewnątrz. Wszystkie czapeczki robione przez babcie z pięknymi pomponami, nie są dobrym pomysłem. W sklepach sportowych są czapki, które może wyglądają na zbyt cienkie, ale są zrobione ze specjalnych materiałów termoaktywnych i hydroaktywnych odprowadzających wilgoć na zewnątrz, a jednocześnie zapewniają dziecku komfort termiczny. Pamiętajmy też, że u dzieci najszybciej dochodzi do zmian ilości wody w organizmie. Nie wolno dziecka doprowadzić, by zbyt mocno się spociło. Wielu osobom wydaje się, że jeśli na dworze jest chłodno, dziecko nie traci płynów. Nic bardziej złudnego i mylnego. Nie można doprowadzić do sytuacji, że na spacerze, kiedy dziecko bawi się przez dłuższy czas, nie będziemy uzupełniali płynów. Dobrze jest na dwór zabrać termos z gorącą, lekko posłodzoną herbatą i cytryną, bo to jest najlepszy transport wody do organizmu.

Zima na cebulkę

Dorota Wleklik: Wielu rodziców z obawy przed wirusami, bakteriami, przeziębieniem rezygnuje z codziennych zimowych spacerów. Dzieci zostają w domu. To nie jest chyba dobry pomysł?

Andrzej Szmit: To nie jest wina i wybór rodziców. Tak przypuszczam. To raczej wybór dzieci – niestety. Nawet kiedy jest słońce i ciepło, wiele dzieci wybiera dom, grę na komputerze, zabawy na tablecie, czy smartfonie. Dom stał się ich naturalnym środowiskiem. Dziś powszechnie dzieci nie ćwiczą na lekcjach wychowania fizycznego. W domu rodzice szukają spokoju, a dziecko z taką zabawką przed oczyma spędza nawet kilka godzin. To wygoda, ale fatalna w skutkach. Gdyby rodzice chcieli  się narazić dzieciom i zachęcić je do wspólnego wyjścia z domu, to nawet dwudniowy katar miałby mniejsze skutki niż izolowanie się od reakcji środowiska naturalnego. To jest bardzo szkodliwe.

Dziękuję za rozmowę.

Leave a Reply